Pierwsze zwycięstwo

Pierwsze zwycięstwo

Dzięki dwóm golom Eliasa Shehadee w ostatnich minutach meczu AKS Zły Warszawa odniósł pierwsze w swojej historii zwycięstwo w oficjalnym spotkaniu.

Zły mógł wyjść na prowadzenie już w pierwszej minucie spotkania, jednak po ładnej akcji prawą stroną Shehadee uderzył jedynie w boczną siatkę. Małą przewagę w pierwszej połowie mieli goście. Udokumentowali ją bramką w 15. minucie. Jeden z zawodników Burzy wykonał precyzyjny cross z prawej na lewą stronę boiska do swojego kolegi z zespołu, a ten po minięciu jednego z obrońców posłał piłkę obok wychodzącego z bramki Niemyjskiego.

W 22. minucie miała miejsce wymuszona zmiana. Za kontuzjowanego Sękulskiego do ataku wszedł Pham i właśnie on był najbliższy wyrównania w pierwszej połowie spotkania. Po jego silnym strzale piłka uderzyła w poprzeczkę, a następnie odbiła się w okolicy linii bramkowej i wyszła w pole. Moim zdaniem sędzia słusznie gola nie uznał, ale wiele osób uważa, że piłka odbiła się za linią. Jak było naprawdę ciężko powiedzieć. AKS miał jeszcze swoje szanse, głównie z kontrataków, ale piłkarze Złego razili nieskutecznością.

W drugiej połowie przewaga jedenastki z Pilawy była wyraźniejsza i nic nie zapowiadało zmiany niekorzystnego rezultatu dla warszawskiej drużyny. Trener Antonio Shehadee przeprowadził między 65. a 78. minutą trzy zmiany, ale dalej to Burza stwarzała więcej sytuacji. W tym miejscu trzeba zaznaczyć, że postawa zarówno naszego bramkarza jak i formacji defensywnej uległa znaczącej poprawie w stosunku do spotkania z Amigos i dzięki temu nie traciliśmy kolejnych goli.

W 84. minucie spotkania stało się to na co chyba powoli tracili już nadzieje kibice z Kawęczyńskiej. Bramkę na 1:1 zdobył Shehadee. Po kontrze Elias w klasyczny dla siebie sposób zszedł do środka mijając obrońcę i ustawiając sobie piłkę na prawej nodze. Soczysty strzał i piłka zatrzepotała w siatce wywołując wielką radość wśród publiczności.

Gol sprawił, że w AKS wstąpiły nowe siły i już po dwóch minutach mogliśmy cieszyć się z kolejnego trafienia. Strzelcem znów był niewątpliwie najlepszy gracz Złego - Elias Shehadee. Odwrócił się w polu karnym z obrońcą na plecach i bramkarz z Pilawy znów musiał wyciągać piłkę z siatki. A to nie był jeszcze koniec! Za chwilę nasz napastnik po raz trzeci umieścił futbolówkę w bramce gości jednak sędzia liniowy wskazał pozycję spaloną i bramka nie została uznana.

Gdy już wydawało się, że niemożliwe stało się faktem i po niesamowitej końcówce warszawska jedenastka odniesie pierwsze w historii zwycięstwo, przeżyliśmy chwile grozy. W 93. minucie zawodnik gości uderzył w okienko jednak Niemyjski popisując się piękną interwencją zdołał odbić piłkę na rzut rożny. Po dośrodkowaniu z narożnika boiska powstało zamieszanie w polu karnym. Jeden z zawodników gości uderzył na bramkę. Na szczęście stojący metr przed linią bramkową jeden z naszych graczy zdołał ją wybić i trzy punkty zostały na Pradze!

Na meczu było ok. 200 osób. Po jednej stronie trybuny uformował się młyn się z ok. 30-40 osób. Na początku spotkania kibice odpalili kilka świec dymnych. Doping w pierwszej połowie był słaby. Próby zachęcania fanów do dopingu nie przynosiły zbyt dużych rezultatów. Po przerwie było lepiej, doping był dużo częściej słyszalny. W tej kwestii jest na pewno jeszcze wiele do poprawy, ale na pewno jedynie pojedyncze zespoły na poziomie B-klasy (a także i A-klasy) mogą pochwalić się taką frekwencją i jednak jakąś formą zorganizowanego dopingu.

Kibice na wejściu otrzymywali 4-stronny program meczowy oraz ładnie zaprojektowany bilet kolekcjonerski. Było też stoisko, na którym można było kupić m. in. klubowe szale i T-shirty. Wiele osób korzystało z tej możliwości lub miała je zakupione już wcześniej co sprawiło, że około połowa osób nosiła na sobie barwy klubowe co jest kolejną rzeczą wyróżniającą AKS Zły na tle innych klubów na najniższych poziomach rozgrywkowych.

W następnej kolejce zmierzymy się z Interem Warszawa. Drużyna ta ma za sobą 3 sezony oficjalnych startów, nigdy nie udało jej się awansować na wyższy poziom rozgrywkowy. Po wynikach z zeszłych sezonów wydają się być porządnym B-klasowym średniakiem. Liczymy na kolejne zwycięstwo AKS Zły!

27.08.2016
AKS Zły Warszawa - Burza Pilawa 2:1 (0:1)

Powiązana galeria:
zamknij reklamę

Komentarze

Dodaj komentarz
do góry więcej wersja klasyczna
Wiadomości (utwórz nową)
Brak nieprzeczytanych wiadomości